Była kobietą wielkiej urody, a przy tym pochwalić się mogła wyjątkową inteligencją – nauczyła się płynnie władać węgierskim, łaciną i niemieckim. Od wczesnych lat życia uchodziła za osobę skłonną do napadów gniewu.
Mając sześć lat, była świadkiem wydarzenia, które mogło mieć istotny wpływ na jej psychikę – jeden z Cyganów, zapewniających rozrywkę mieszkańcom zamku, został oskarżony o sprzedanie dzieci Turkom. Został uznany za winnego i skazany na śmierć; egzekucję wykonano przez zaszycie skazanego mężczyzny w rozciętym brzuchu konia. Podobny wpływ na Elżbietę mogła wywrzeć sytuacja, która miała miejsce około siedmiu lat później – jeden z jej kuzynów, ówczesny książę Siedmiogrodu, nakazał obciąć nosy i uszy 54 zbuntowanym chłopom.
W 1573 odbyły się zaręczyny Elżbiety z Ferencem Nádasdym, za którego wyszła w wieku piętnastu lat. Istnieją zapisy, że miała ona wtedy już za sobą ciążę będącą skutkiem związku z miejscowym chłopem — dziecko (córkę) miano oddać wiejskiej rodzinie. Jednakże zapisy te raczej zostały wymyślone w późniejszym okresie przez hrabiego Thurzo — po pierwsze Elżbieta w ciążę musiałaby zajść w wieku 12 lat lub wcześniej, a po drugie związek z chłopem był niemożliwy i skończyłby się w najlepszym razie wysłaniem Elżbiety do klasztoru (zgodnie z ówczesną obyczajowością tolerowano przedmałżeńskie romanse kobiet, o ile dotyczyły one mężczyzn o równej lub wyższej pozycji społecznej a w przeciwnym razie kobiety karano). 8 maja 1575 na zamku Varranno odbyła się pełna przepychu ceremonia ślubna Elżbiety z dwudziestosześcioletnim Nádasdym. Małżeństwo zamieszkało na Węgrzech w zamku Sarvar, rodzinnej posiadłości rodziny Ferenca, który jako żołnierz większość czasu spędzał na walkach z Turkami. Samodzielnie zarządzając majątkiem, Elżbieta zasłynęła okrucieństwem wobec sług, a także utrzymywaniem kontaktów z licznymi kochankami obojga płci.
Pierwsze dziecko z Ferencem Nádasdym – córka Anna – urodziło się dopiero w 1585. W ciągu następnych dziewięciu lat na świat przyszła jeszcze trójka dzieci: Urszula, Katarzyna oraz jedyny syn, Paweł.
Elżbieta często odwiedzała ciotkę, Klarę Batory, kobietę o skłonnościach homoseksualnych, organizującą regularnie wyuzdane orgie. Możliwe, że właśnie w takich okolicznościach poznała Dorotheę Szantes, która podsyciła sadyzm Elżbiety.
Rankiem 4 stycznia 1604 zmarł nagle mąż Elżbiety, Ferenc, prawdopodobnie z powodu otrucia. Gdy żył, z ochotą pomagał żonie w torturowaniu sług, zwłaszcza przyłapanych na kradzieży albo niewykonaniu polecenia lub tylko o to podejrzewanych; jego śmierć okazała się początkiem wielkich okrucieństw Elżbiety Batory.
Będąc wdową od zaledwie czterech tygodni, Elżbieta Batory porzuciła żałobę i zaczęła bywać na cesarskim dworze w Wiedniu. Większość czasu spędzała jednak w Čachticach.
W 1604 Elżbieta nie tylko straciła męża, ale też poznała niejaką Annę Darvulię, tajemniczą kobietę, która – korzystając ze strachu Elżbiety przed nadchodzącą starością – stała się najprawdopodobniej główną inspiratorką zbrodni dokonywanych przez hrabinę. Pewnego dnia Elżbieta w złości uderzyła służkę tak mocno, że krew z nosa jej ofiary padła na twarz hrabiny; Elżbieta, spojrzawszy w lustro, zauważyła, że zmarszczki – które gdzieniegdzie zaczęły się już pojawiać – zniknęły z jej oblicza. Darvulia wykorzystała złudzenie, jakiemu uległa jej pani i przekazała jej "starożytną mądrość": przez odebranie komuś krwi można przejąć fizyczne i duchowe cechy tej osoby.
Od tej pory krwawe tortury stały się niemalże codziennością na čachtickim zamku. Maltretowano służące nawet wtedy, gdy Elżbieta – chora i osłabiona – nie była w stanie zejść z łóżka. Według zeznań z późniejszego procesu, jedną z kobiet przyprowadzono do łoża Elżbiety, a ta zaczęła pożerać służkę żywcem. Te pomówienia wywiodły się z fałszywych oskarżeń szlachcica Thurzo, który dążył do zagarnięcia majątku hrabiny.
niedziela, 21 sierpnia 2011
sobota, 20 sierpnia 2011
Biała Dama
Widziano ją w czasie pełni księżyca. Po dziedzińcu i wzdłuż zamkowych „murów snuje się kobieca postać w bieli. Świadkowie opowiadają o skrzypiących schodach i szczękających łańcucha
Autor:
– Biała Dama to duch Sydonii von Borck – powiada Tomasz Wieczorek, szczeciński przewodnik. – Była wyjątkowo piękną szlachcianką, córką Ottona von Borcka wywodzącego się z najświetniejszych rodów na Pomorzu Zachodnim.
Wstąpiła do klasztoru
Jej urodą zachwycił się Ernest Ludwik, syn księcia Filipa. Zakochał się i obiecał małżeństwo. Sydonia marzyła, że zostanie księżną. Jednak mezalianse były niedopuszczalne. Książę, mimo obietnicy złożonej zakochanej w nim szlachciance, ożenił się z Zofią Jadwigą, córką księcia brunszwickiego.
Sydonia załamała się. Wstąpiła do klasztoru w Marianowie. Jej dalsze losy to ciągłe procesy sądowe – z bratem z Ulrichem o spadek po zmarłych rodzicach i siostrze oraz zatargi z sąsiadami. Miała wielu wrogów, którzy posądzali ją o kontakty z czarnymi mocami. Podobno była zielarką, co tylko wzmagało podejrzenia.
Klątwa książęcego rodu
Rodzinę księcia Ernesta dotknęła nagle seria zgonów. Członkowie rodu Gryfitów zaczęli umierać w niejasnych okolicznościach. Przyczyną miała być klątwa. Wtedy przypomniano sobie o szlachciance, której książę Ernest nie dotrzymał obietnicy małżeństwa. Tuż po rozstaniu miała przepowiedzieć mu, że nie minie 50 lat jak ród księcia wyginie.
Wstąpiła do klasztoru
Jej urodą zachwycił się Ernest Ludwik, syn księcia Filipa. Zakochał się i obiecał małżeństwo. Sydonia marzyła, że zostanie księżną. Jednak mezalianse były niedopuszczalne. Książę, mimo obietnicy złożonej zakochanej w nim szlachciance, ożenił się z Zofią Jadwigą, córką księcia brunszwickiego.
Sydonia załamała się. Wstąpiła do klasztoru w Marianowie. Jej dalsze losy to ciągłe procesy sądowe – z bratem z Ulrichem o spadek po zmarłych rodzicach i siostrze oraz zatargi z sąsiadami. Miała wielu wrogów, którzy posądzali ją o kontakty z czarnymi mocami. Podobno była zielarką, co tylko wzmagało podejrzenia.
Klątwa książęcego rodu
Rodzinę księcia Ernesta dotknęła nagle seria zgonów. Członkowie rodu Gryfitów zaczęli umierać w niejasnych okolicznościach. Przyczyną miała być klątwa. Wtedy przypomniano sobie o szlachciance, której książę Ernest nie dotrzymał obietnicy małżeństwa. Tuż po rozstaniu miała przepowiedzieć mu, że nie minie 50 lat jak ród księcia wyginie.
Czarna Dama
W malowniczych ruinach janowieckiego zamku nocami, a podobno nawet i w biały dzień, zobaczyć można przechadzającą się wolno tajemniczą, przecudnej urody, dziewczynę w czarnej balowej sukni. O ukazującej się na zamku Czarnej Damie wiedzą wszyscy, mało kto jednak zna jej historię. Było to w drugiej połowie XVIII wieku w czasie, gdy Janowcem władali Lubomirscy. Córka właściciela zamku, Helena zakochała się w jednym z poddanych swego ojca. W przypływie szczerości wyznała swą tajemnicę matce. Za karę została zamknięta w jednej z komnat wschodniego skrzydła zamku. Przez pół roku odmawiała wyrzeczenia się zgubnej miłości. Gdy jednak spostrzegła, że nie przekona rodziców, postanowiła rozstać się z życiem, rzucając się z okna komnaty na dziedziniec. Zabalsamowane zwłoki ubrane w czarną balową suknię złożono w szklanej trumnie i wywieziono pospiesznie do Kazimierza. Co noc jednak duch nieszczęsnej Heleny powracał i błąkał się po zamkowych pokojach. Nie mogąc tego znieść, rodzice w tajemnicy przywieźli ciało swej córki z powrotem do Janowca i złożyli w podziemiach miejscowego kościoła.
Czy zwłoki Heleny spoczywają tam do dziś, nie wiadomo, nikt bowiem nie zbadał dotychczas kościelnych krypt. Miejscowy proboszcz czynił w tym kierunku pewne starania, jak dotąd - bezskutecznie
Czy zwłoki Heleny spoczywają tam do dziś, nie wiadomo, nikt bowiem nie zbadał dotychczas kościelnych krypt. Miejscowy proboszcz czynił w tym kierunku pewne starania, jak dotąd - bezskutecznie
Tabliczka ouija
Czym jest tabliczka ouija?
Ouija to zastrzeżona nazwa handlowa gry składającej się z planszy z literami, cyframi i słowami oraz niewielkiej trójkątnej wskazówki zamocowanej na dwóch rolkach i pionowej igły. Kiedy lekko położy się koniuszki palców na wierzchu tej wskazówki, ma ona poruszać się nad powierzchnią planszy i wskazywać litery, tym samym tworząc pewien przekaz. Zwolennicy mówią, że dzięki tabliczce ouija można komunikować się z duchami zmarłych.
Zastosowanie ouija
Osoby wierzące w istnienie zjawisk paranormalnych i dziedzinę duchową korzystają z tabliczki ouija jako narzędzia do channelingu i są przekonane, że uzyskiwane tą drogą wiadomości to prawdziwe przekazy od duchów. Ouija jest wykorzystywana do channelingu i wróżenia.
Wskazówki korzystania z ouija
Opracowano ścisłe zasady, dzięki którym powinno się bezpiecznie korzystać z tabliczki ouija:
Nigdy nie używaj ouija w samotności ani w miejscu, w którym duchy mogą się zbierać, na przykład na cmentarzu, w nawiedzonych domach, miejscach jakiejś wielkiej tragedii itd.; żeby chronić się podczas używania ouija, należy wizualizować sobie białe światło wpływające do ciała, wypełniające je o otaczające je całkowicie; traktuj duchy, z którymi nawiązałeś kontakt, z szacunkiem i kurtuazją; nie pozwól duchom liczyć wstecz ani recytować alfabetu. Jeśli ukończą taką recytację, będą w stanie uciec z planszy; jeśli wskazówka kilkakrotnie pokazuje cyfrę 8, oznacza to, że jakiś zły duch przejął kontrolę nad planszą; jednym sposobem ochrony przed przejęciem kontroli przez złego ducha jest natychmiastowe użycie wskazówki w odwrotnym położeniu; nie próbuj zniszczyć tablicy ouija poprzez jej spalenie. Często w takim przypadku krzyczy, zaś każdemu, kto usłyszy ten krzyk, pozostaje mniej niż 36 godzin życia; nigdy nie pytaj o Boga; nigdy nie pytaj o to, którego dnia i jak umrzesz.
Prawda czy fikcja?
Istnieją w literaturze relacje o ludziach, którzy posługiwali się grą ouija i uzyskiwali informacje, które później okazywały się prawdziwe. Niemniej jednak jest prawdopodobne, że w zdecydowanej większości przypadków wszelkie wiadomości przekazywane przez ouija stanowią skutek działania zjawiska, które nazywamy efektem ideomotorycznym. Niekontrolowane i nierejestrowane ruchy mięśni, powodowane przez podświadomość użytkownika planszy, przesuwają wskazówkę nad planszą. Sceptycy utrzymują, że nie ma krzty prawdy w twierdzeniach, że duchy komunikują się za pośrednictwem tej gry, zaś jakiekolwiek pozornie trafne informacje wynikają pewnie ze zjawiska synchroniczności
Czy duchy naprawdę mogą nam coś zrobić?
Przestań serwować po wszelakich wikipediach, nonsensopediach i innych serwisach z informacjami o słowie duch.
Duch - w folklorze ludowym i według spirytystów istota inteligentna, żyjąca po śmierci fizycznej człowieka, bytująca w świecie pozamaterialnym.
jak sama jest tutaj już wyjaśnione - duchy z reguły istnieją w świecie pozamaterialnym, czyli krócej: niematerialne są. ( wyjaśnić prostrzej? z reguły niematerialność to rzecz, lub osoba, której nie możemy dotknąć, coś w tym stylu... Rozumiecie mnie?)
Jeżeli by to tak wytłumaczyć, z owego wytłumaczenia mamy dwa światy:
materialny i niematerialny.
na umysł pięciolatka powiedzieliśmy (lub pomyślelibyśmy) że jest to coś typu, przeniesienie się do ery munantów z ery ludzi. Podobnie jest z tymi światami (tak właśnie myślę).
Skoro więc my nie możemy dotknąć niematerialnych rzeczy, czy uważacie, że niematerialni mogą dotknąć materialnych?
wracając do głównego pytania: Czy duchy naprawdę mogą nam coś zrobić?,
otóż jeżeli masz zamiar napisać w odpowiedzi 'opętać cię, zrzucić się na Ciebie z nożem, spalić Cię' wykluczając pierwszą opcję, pozostaje pytanie: CZEMU? PO CO MIAŁBY ZABIJAĆ? ŻEBY SIĘ ZEMŚCIĆ, ŻEBY MU BYŁO LEPIEJ, ABY MIAŁ KOLEGĘ? wydaje mi się, że duchy nie wybierają sobie - jak w horrorach - przypadkowych ofiar.
Co do opcji numer jeden, no fakt tutaj mamy racjonalne wytłumaczenie - dusze, który nie dostały pozwolenia na pójście do Raju, czy nawet ich nie wysłano do piekła, czy nawet - zabłąkały się pośród tych kilku światów.
Poza tym, musielibyśmy być naprawdę słabi psychicznie, aby takowy duch mógł nas opętać. - i tu chcę wam uświadomić, że takowe dusze mogą wykorzystać nasz strach, począwszy od jakiegoś stukania, czy odgłosów... Takim sposobem sprowadzają was do strachu, abyście się mogli załamać, a wtedy? to już sobie sami wytłuamczcie. mam nadzieję, że po przeczytaniu powyższej wiadomości opanujecie się nie tylko z własnym strachem, ale i ograniczycie pytania na zapytaj typu 'co to mogło być?'
dodam jeszcze, że odkąd zainteresowały mnie zjawiska paranormalne, wszelakie stukania czy inne rzeczy interpretowałam, jako ugięcia, czy przypadkowy upadek jakiejś rzeczy, czy nawet mojej wyobraźni. Jakoże jestem chrześcijanką, zawsze gdy się bałam - modliłam się.
tak więc chcę wam coś naprawdę uświadomić, proszę was nie przejmujcie się każdym trzaskiem w waszym domu, bo tak naprawdę tylko swoją psychikę łamienie, za czym idzie.. właśnie.
wracając do pytania, gratulacje dla tych co wytrwali do końca, na podstawię tego co napisałam - uważasz, że duchy mogą zrobić nam coś? coś złego? wypowiedz się.
materialność to świat* kurczę, no nie wiem jak wam wytłumaczyć słowo niematerialność. Jeżeli wiecie co to jest m a t e r i a l n o ś ć to po prostu użyjcie zdania przeciwstawnego, o.
Opuszczony szpital psychiatryczny w Owińskach
| Owińska - wieś w Polsce położona w województwie wielkopolskim ok. 8 km na pn. od granic Poznania. Owińska znane są przede wszystkim z barokowego zespołu pocysterskiego. Obecnie znajduje się tam Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Dzieci Niewidomych. Warto zobaczyć również renesansowy kościół pw. św. Mikołaja z 1574 r. oraz klasycystyczny pałac von Treskowów. Kompleks budynkow przy ulicy Kolejowej służył jako szpital psychiatryczny między innymi dla dzieci. Z historii szpitala psychiatrycznego w Owińskach możemy się dowiedzieć, że 25 stycznia 1838 roku w opuszczonych budynkach klasztornych, otwarto pierwszy w Wielkopolsce Szpital Psychiatryczny. W 1871 r. było w zakładzie 120, a w 1878 - 204 chorych. W chwili likwidacji zakładu przez hitlerowców w 1939 było tutaj 1100 chorych. Likwidacja zakładu rozpoczęła się od wywiezienia dorosłych pacjentów - mężczyzn i kobiet - do lasów w okolicach Obornik, gdzie zostali rozstrzelani i pochowani. Pozostałe w zakładzie chore dzieci w listopadzie 1939 roku wywieziono do Fortu VII w Poznaniu, gdzie zostały zagazowane. Pierwszy transport wyruszył 11 listopada. Po zakończeniu wojny w budynkach klasztornych znajdował się najpierw Zakład Wychowawczy, a od 1952 roku Ośrodek Szkolno-Wychowaczy dla dzieci Niewidomych. Zakład Wychowawczy został w 1952 roku przeniesiony do nowych budynków po szpitalu psychiatrycznym przy ul. Kolejowej (???), a w 1994 zlikwidowany. W czasie wojny w ramach akcji T4 w takich właśnie miejscach jak szpital psychiatryczny w Owińskach, szpital psychiatryczny w Świeciu czy Kocborowie prowadzono eksterminacje przy pomocy prymitywnych komór gazowych w wykorzystaniem tlenku węgla, spalin samochodowych a później także cyjanowodoru. Obecnie obiket jest opuszczony i całkowicie zrujnowany. |
Jak przywołać krwawą marry? {odpowiedz}
Legenda o Krwawej Mary jest znana od stuleci. Współczesna jej wersja przedstawia się następująco, aby zobaczyć ducha Mary należy: zamknąć się w ciemnym pomieszczeniu z lustrem ( najlepiej łazienka), zapalić świece, patrząc w lustro wypowiedzieć 13 razy „Blood Mary”. W tym momencie w lustrze powinna pojawić się przerażająca twarz kobiety. Krwawa Mary wciąga nieszczęśnika do lustra lub wydłubuje mu oczy.
Przywoływywanie duchów
Przepis 1 Przybory - świece ofiarne: 3 fioletowe i 3 białe - nóż do wyrycia napisów na świecach - kryształowa kula lub miska czystej wody - kadzidło o naszym ulubionym zapachu - oleje do namaszczania świec: 3 łyżki oleju roślinnego (np. słonecznikowego), z którym zmieszano po dwie krople olejków: jaśminowego, cytrynowego, różanego i z drzewa sandałowego - świeca w kolorze danego dnia (poniedziałek: biel, wtorek: czerwień, środa: fiolet, czwartek: błękit, piątek: zieleń, sobota: czerń, niedziela: zółty) Rytuał Zapal kadzidło. Namaść olejkiem Świecę Dnia i zapal ją, mówiąc: Jestem tu po to, by nawiązać kontakt z moim duchowym przewodnikiem. Napisz nożem na pierwszej z fioletowych świec słowo "Duch". Zapal tę świecę, skieruj na nią swoją energię i powiedz: Oto zapalam pierwszą Lampę Ducha. Niech jej światło przekroczy granice pomiędzy tym a tamtym światem. Niech trafi do świata duchów, do którego wszyscy w końcu trafimy. WeĽ kadzidło i obróć się z nim dokoła ołtarza, powtarzając rytmicznie słowo "przybądĽ". Odłóż kadzidło i weĽ ponownie nóż. Napisz na drugiej fioletowej świecy słowo "duch" i namaść ja olejem. Zapal ją, mówiąc: Oto zapalam drugą Lampę Ducha. Niech jej światło przekroczy granice między tym a tamtym światem. Niech to światło trafi do świata duchów i niech oświetli drogę pomiędzy naszymi światami. Znów weĽ kadzidło, obróć się dokoła ołtarza mówiąc "przybądĽ". Skoncentruj się do granic możliwości. WeĽ trzecią z fioletowych świec, napisz na niej nożem słowo "duch", namaść ją olejem, naładuj swoją energią, zapal i powiedz: Oto zapalam trzecią Lampę Ducha. Niech światło tych trzech lamp połączy się i wzrośnie, rozpraszając całą ciemność i oświetlając drogę, którą przybędzie do mnie dziś mój duch przewodnik. Napisz na każdej z trzech białych świec słowo "prawda" i namaść każdą z nich olejem. Zapal je po kolei i powiedz: Oto tworzę Prawdę. Gdy te świece się palą podczas rytuału, ich moc powoduje, że wszystko, co do mnie przychodzi, jest prawdą. Przez te świece w moim porozumiewaniu się z innym światem będzie tylko prawda. Znów okadĽ ołtarz mówiąc "przybądĽ". UsiądĽ wygodnie i zacznij patrzeć w wodę lub kryształową kulę. Nuć "przybądĽ", "pojaw się", aż poczujesz, że już należy milczeć. Patrz w milczeniu w kryształ, nie starając sobie niczego wyobrażać. Nie musisz starać się nie mrugać. W końcu pojawi się jakaś twarz lub postać. Może to potrwać, a może stać się natychmiast. Jeśli w ciągu dwudziestu minut nie pojawi się nic, zgaś świece w takiej kolejności, w jakiej były zapalane, pozostaw ołtarz tak, jak jest i ponów próbę w przeciągu trzech dni. Gdy pojawi się postać, zapytaj się jej, czy jest twoim duchem przewodnikiem. Usłyszysz odpowiedĽ. Niekoniecznie musi być głośna, może to być tylko myśl w twojej głowie, świadomość odpowiedzi. Większość rozmów z duchami przebiega w taki właśnie sposób. Zapytaj o cokolwiek, w myśli lub głośno, a odpowiedĽ będzie dla ciebie oczywista. Możesz się zapytać, w jaki sposób możesz z nim nawiązywać kontakt w dowolnej chwili, a także prosić go, żeby pomógł ci porozumieć się z innymi duchami. Gdy skończysz rozmowę, podziękuj duchowi, usiądĽ na chwilę z zamkniętymi oczami medytując nad tym, czego się dowiedziałeś i zgaś świece w odwrotnej kolejności niż ta, w jakiej były zapalane. Przepis 2 Seans spirytystyczny ze szklanką Bierze się lekką szklankę o gładkich krawędziach oraz kwadratowy arkusz grubego, gładkiego papieru, na brzegach którego wpisuje się litery alfabetu i cyfry od 0 do 9. W środku rysuje się duży punkt, po którego jednej stronie pisze się słowo tak, a po drugiej nie. Chodzi o to, aby na pytanie, wymagające jedynie potwierdzenia lub zaprzeczenia była gotowa odpowiedĽ. Litery powinny być wyraĽne i dość duże - około 5cm, a odstępy między nimi nieco szersze niż średnica szklanki. Arkusz powinien być idealnie płaski i gładki. Arkusz ten (nosi nazwę "Ouija") kładzie się na stole. Szklankę należy przed eksperymentem ogrzać, trzymając ją przez kilka minut w dłoniach, po czym postawić ją w środkowym punkcie arkusza odwróconą dnem do góry. Uczestnicy opierają lekko dwa palce prawej ręki na górnej krawędzi szklanki. Jeżeli jest większa ilość uczestników, każdy z nich opiera na szklance tylko jeden palec - wskazujący. Teraz każdy uczestnik skupia myśl na życzeniu, aby naczynie zostało wprawione w ruch za pomocą "nieznanych sił". Po upływie kilku minut szklanka powinna poruszyć się. Nie należy jej jednak przyciskać do podłoża. Gdyby jednak po upływie 20 minut nic nie wskazywało na obecność takowych sił, kierownik seansu powinien głośno poprosić duchy, aby wprawiły w ruch szklankę i udzieliły odpowiedzi na pytania uczestników seansu. Rzadko zdarza się, aby po tym wezwaniu szklanka dalej pozostawała w bezruchu. Teraz należy zacząć zadawać pytania, które powinny być krótkie i rzeczowe. OdpowiedĽ otrzymujemy w ten sposób, że szklanka przesuwa się po arkuszu, wskazując litery, z których układają się słowa, a następnie zdania. Jeżeli wskaże literę niedokładnie, należy poprosić ducha o powtórzenie wskazania. Na pytania wymagające jedynie potwierdzenia lub zaprzeczenia, szklanka przesunie się na pole oznaczone tak lub nie. Po zakończeniu kontaktu z nieznanymi siłami szklanka wraca do pozycji wyjściowej - na środek arkusza. Przepis 3 Seans spirytystyczny z wirującym stolikiem Do tego typu seansu niezbędny jest drewniany stolik, bez gwoĽdzi - najlepiej o trzech nogach. Uczestnicy seansu siadają wokół stolika, tworząc tzw. łańcuch mieszany (kobiety siedzą na przemian z mężczyznami). Dłonie z rozstawionymi palcami kładzie się lekko na krawędzi blatu - tak, aby sąsiadujące ze sobą osoby stykały się małymi palcami. Uczestnicy powinni również stykać się ze sobą stopami. Po pewnym czasie stolik zaczyna trzeszczeć, poruszać się i lekko popukiwać. Z biegiem czasu odgłosy stają się intensywniejsze. Następnie efekty wzmagają się, a stolik zaczyna obracać się wokół własnej osi podnosząc jedną lub dwie nóżki do góry, a czasem, lecz bardzo rzadko - unosi się całkowicie i "lewituje" przez krótką chwilę w powietrzu. Czasami stolik stoi w bezruchu, daje się natomiast słyszeć lekkie pukanie w blat. Jeżeli po upływie około pół godziny żadne z tych zjawisk nie będzie miało miejsca, kierownik sesji kilkakrotnie przywołuje "tajemne siły", aby zamanifestowały swoją obecność. Gdy i to nie pomaga, sesję należy zakończyć i powtórzyć ją w innym terminie. Gdy jednak zjawiska wystąpią, kierownik sesji zwraca się z pytaniem do "ducha" aby ten wskazał osobę najbardziej sensytywną spośród uczestników seansu. Osoba ta będzie od teraz spełniać rolę medium - musi usiąść przy stoliku z twarzą zwróconą ku północy. Kontakt z "duchem" nawiązuje się w ten sposób, iż ustala się z nim, że jedno puknięcie stolika to tak dwa to nie. Jeżeli odpowiedĽ na pytanie nie jest aż tak prosta, kierownik seansu wypowiada po kolei litery alfabetu, a "duch" wprawia w ruch stolik przy tej właściwej powodując puknięcie. W ten sposób układa się słowa i zdania. Zdarza się niekiedy, że któryś z uczestników wpadnie podczas seansu w trans. Wówczas wszelkie manifestacje przybierają na sile: stolik zaczyna gwałtownie poruszać się, rozlegają się głośne pukania, szmery i hałasy, przedmioty zaczynają się poruszać i zmieniać swoje miejsce, pokazują się światełka i postacie. Przepis 4 Średniowieczne zaklęcie na wywołanie trzech duchów Należy najpierw uporządkować i przygotować pokój w dniu Merkurego (wtorek). Położyć rano na łóżku czystą i świeżą bieliznę, pozostać przez cały dzień na czczo. Gdy przyjdzie wieczór, należy udać się do tak przygotowanego pokoju, rozpalić ogień, położyć białą serwetkę na stole i ustawić obok trzy krzesła. Naprzeciw nich trzeba umieścić trzy kawałki przedniego chleba pszennego i trzy szklanki świeżej i czystej wody. Gdy wszystko to zostanie już zrobione, przysuń jedno krzesło do łóżka, połóż się i odmów z mocą to oto zaklęcie: Besticirium, consolatio veni ad me vertu Creon, creon, Creon, cantor laudem omnipotentis et non commentur. Star superior carta bient laudem omviestra principiem de montem et inimieos meos o prostantis vobis et mini bantes quo passium fieri sui eisibilis. Po pewnym czasie przybędą do wypowiadającego zaklęcie trzy duchy. Przyjmą one postać pięknych i powabnych kobiet, jeżeli wywołał je mag. Jeżeli duchy wywołała czarownica, to pojawią się one jako trzej mężczyĽni gotowi spełnić każde życzenie. Duchy te zasiadają przy stole, posilą się i podziękują gospodarzowi. Następnie jeden z nich usiądzie na krześle przy łóżku i będzie robił wszystko, o co go tylko poprosicie, lecz tylko do północy. Gdy duchy odejdą, pozostanie jedynie po nich pierścień magiczny pomocny przy wszelkich grach i rozbudzi miłość każdej do jego właściciela.
kontakty z duchami
Chyba od zawsze interesował nas świat duchów.
Interesuje nas to ponieważ ze światem duchów nie mamy jakiegoś konkretnego kontaktu, jest to tylko niewielki kontakt który przejawia się nam w postaci sporadycznych zbliżeń (między nami a duchem). Interesuje nas to ponieważ po śmierci zmierzamy chyba właśnie tam gdzie bytują istoty pozazmysłowe. Na podstawie różnych źródeł i przykładów chciałem przytoczyć ten temat. Uważam go za ciekawy i interesujący.
Kontakt z duchami mają między innymi spirytyści. Ciekawi mnie obraz śmierci jaki kreślą duchy. Pewien spirytysta zapisał wypowiedź duchów na temat śmierci: "Co dopiero zmarły uświadamia sobie nagle fakt, że wśród żyjących znajdują się w przestrzeni także inne istoty, które są dlań równie dobrze widzialne. Pomiędzy nimi rozpoznaje też znajome twarze. Odbiera uścisk tych których kochał, czuje, jak ujmują jego dłoń. I pełen zdumienia i podziwu unosi się w ich towarzystwie poprzez wszystkie przedmioty materii w nowe swe bytowanie, podczas gdy wyższe istoty, które oczekiwały przybysza , obejmują przewodnictwo. Spirytyści zapisali niejedną wypowiedź duchów. Jeden ze spirytystów zapisał pewne groteskowe przesłanie od "Inteligencji". "Inteligencja" powiedziała że sfera w której się znajduje, otacza dookoła ziemię, że ma wiadomości o planetach, że Mars zamieszkany jest przez istoty wyżej stojące aniżeli ludzie, że znajdujące się na nim kanały utworzone są sztucznie, że w ich sferze nie ma fizycznego bólu, możliwa jest natomiast zgryzota ducha.
Albo: Pewien spirytysta zestawił posługując się metodą statystyczną, dane, jakie zmarli, mniej lub bardziej zidentyfikowani, dostarczyli o warunkach swego życia pozagrobowego. Można je ująć w następujących punktach:
- zmarli znaleźli się po zgonie znowu w formie ludzkiej;
- w agoni lub wkrótce potem, ujrzeli wszystkie swe zdarzenia z życia ziemskiego;
- poza grobem oczekiwali ich wierni lub przyjaciele dawniej zmarli;
- po zgonie wszyscy byli niemal początkowo pogrążeni w sen pokrzepiający, dłuższy lub krótszy;
- znaleźli się w otoczeniu bądź to w pięknym i jasnym (po życiu moralnym), bądź też w ciemnym i przygnębiającym (niemoralnie życjący);
- przekonali się że ich otoczenie pozagrobowe jest nowym światem, obiektywnym, substancjalnym i realnym;
- siłę twórczą w tym świecie ma myśl, przez którą każdy duch może sobie stwarzać przedmioty według swych zasobów pamięciowych;
- duchy mogą porozumiewać się między sobą wprost myślami, telepatycznie, chociaż początkowo zdawało się im, że muszą mówić;
- wzrokiem duchowym można widzieć przedmioty z wierzchu, ze środka, a nawet petrzeć przez nie na wylot;
- chodzenie jest zbędne, gdyż prostym aktem woli, według swych zachcianek, mogą się błyskawicznie przenosić nawet na miejsca najbardziej oddalone;
- duchy zmarłych mimowolnie i automatycznie "Ciągną" do odpowiadającej im, poziomem etycznym, sfery świata pozagrobowego.
Czasami "Duch" może "Wyglądać" jak zwierzę np. wąż, lew, niedźwiedź itp.
Ogólnie - duchy mówiły różne rzeczy i wiele nie sprawdzało się. Moim osobistym zdaniem jest tak iż duchy wcale nie muszą mówić prawdy. Fakt, Spirytyści są w jakiś sposób badaczami ale aprobatą darzę raczej tylko egzorcystów. Nie powinno się wywoływać duchów. Szczególnie niebezpieczna wydaje się być nowa forma spirytyzmu praktykowana w "New Age" tzw. kanałowanie (bycie medium). Polega ono na otwieraniu swojej psychiki duchom, które w ten sposób, za pośrednictwem, mogą przekazywać ważne informacje. Wyznawcy "New Age" twierdzą, że duch jest "Zesłanym Mistrzem", który prawdopodobnie osiągnął najwyższy poziom duchowej świadomości i stał się przewodnikiem w duchowej ewolucji człowieka. Praktyk jest zapewne więcej.
Krótko ujmując tę sprawę: człowiek może zostać w taki sposób opętanym. Nie twierdzę że nie jest możliwy kontakt z jakąś wyższą istotą duchową ale nie w taki sposób. Duchy należy odbierać jako rozumne. Człowiek też ma w sobie ducha - duszę.
Nie twierdzę że nie ma w tych wypowiedziach żadnej prawdy. Trzeba jednak do tego podejść z dystansem i moim zdaniem zaprzestać wywoływania duchów.
W filozofii od dawna stwierdzono niemożliwość empirycznego poznania wielu spraw duchowych. W każdej kulturze można znaleźć silne przekonanie w jakąś formę istnienia "Po Smierci". Swiat duchów jest różnie przedstawiany i różnie opisywany. Trzeba by tu podejść indywidualnie do każdej religi. W każdej religi wielkie znaczenie ma ludzkie postępowanie które skutkuje po śmierci i decyduje o przyszłości duszy.
Zatem - z duchami mamy niewielki kontakt. Są one jednak rzeczywistością która jest pośród nas. Duch i świat duchowy jest czymś nieznanym dla ludzi. Wielu z nas miało kontakt z duchem, były to jednak zazwyczaj kontakty sporadyczne.
Warto wspomnieć o tym iż szczególnie wielki kontakt z duchami i światem duchowym mają ludzie najbardziej uduchowieni czyli: Ci co najwięcej się modlą i medytują. Oni w tej kwestii są najbardziej obeznani
Interesuje nas to ponieważ ze światem duchów nie mamy jakiegoś konkretnego kontaktu, jest to tylko niewielki kontakt który przejawia się nam w postaci sporadycznych zbliżeń (między nami a duchem). Interesuje nas to ponieważ po śmierci zmierzamy chyba właśnie tam gdzie bytują istoty pozazmysłowe. Na podstawie różnych źródeł i przykładów chciałem przytoczyć ten temat. Uważam go za ciekawy i interesujący.
Kontakt z duchami mają między innymi spirytyści. Ciekawi mnie obraz śmierci jaki kreślą duchy. Pewien spirytysta zapisał wypowiedź duchów na temat śmierci: "Co dopiero zmarły uświadamia sobie nagle fakt, że wśród żyjących znajdują się w przestrzeni także inne istoty, które są dlań równie dobrze widzialne. Pomiędzy nimi rozpoznaje też znajome twarze. Odbiera uścisk tych których kochał, czuje, jak ujmują jego dłoń. I pełen zdumienia i podziwu unosi się w ich towarzystwie poprzez wszystkie przedmioty materii w nowe swe bytowanie, podczas gdy wyższe istoty, które oczekiwały przybysza , obejmują przewodnictwo. Spirytyści zapisali niejedną wypowiedź duchów. Jeden ze spirytystów zapisał pewne groteskowe przesłanie od "Inteligencji". "Inteligencja" powiedziała że sfera w której się znajduje, otacza dookoła ziemię, że ma wiadomości o planetach, że Mars zamieszkany jest przez istoty wyżej stojące aniżeli ludzie, że znajdujące się na nim kanały utworzone są sztucznie, że w ich sferze nie ma fizycznego bólu, możliwa jest natomiast zgryzota ducha.
Albo: Pewien spirytysta zestawił posługując się metodą statystyczną, dane, jakie zmarli, mniej lub bardziej zidentyfikowani, dostarczyli o warunkach swego życia pozagrobowego. Można je ująć w następujących punktach:
- zmarli znaleźli się po zgonie znowu w formie ludzkiej;
- w agoni lub wkrótce potem, ujrzeli wszystkie swe zdarzenia z życia ziemskiego;
- poza grobem oczekiwali ich wierni lub przyjaciele dawniej zmarli;
- po zgonie wszyscy byli niemal początkowo pogrążeni w sen pokrzepiający, dłuższy lub krótszy;
- znaleźli się w otoczeniu bądź to w pięknym i jasnym (po życiu moralnym), bądź też w ciemnym i przygnębiającym (niemoralnie życjący);
- przekonali się że ich otoczenie pozagrobowe jest nowym światem, obiektywnym, substancjalnym i realnym;
- siłę twórczą w tym świecie ma myśl, przez którą każdy duch może sobie stwarzać przedmioty według swych zasobów pamięciowych;
- duchy mogą porozumiewać się między sobą wprost myślami, telepatycznie, chociaż początkowo zdawało się im, że muszą mówić;
- wzrokiem duchowym można widzieć przedmioty z wierzchu, ze środka, a nawet petrzeć przez nie na wylot;
- chodzenie jest zbędne, gdyż prostym aktem woli, według swych zachcianek, mogą się błyskawicznie przenosić nawet na miejsca najbardziej oddalone;
- duchy zmarłych mimowolnie i automatycznie "Ciągną" do odpowiadającej im, poziomem etycznym, sfery świata pozagrobowego.
Czasami "Duch" może "Wyglądać" jak zwierzę np. wąż, lew, niedźwiedź itp.
Ogólnie - duchy mówiły różne rzeczy i wiele nie sprawdzało się. Moim osobistym zdaniem jest tak iż duchy wcale nie muszą mówić prawdy. Fakt, Spirytyści są w jakiś sposób badaczami ale aprobatą darzę raczej tylko egzorcystów. Nie powinno się wywoływać duchów. Szczególnie niebezpieczna wydaje się być nowa forma spirytyzmu praktykowana w "New Age" tzw. kanałowanie (bycie medium). Polega ono na otwieraniu swojej psychiki duchom, które w ten sposób, za pośrednictwem, mogą przekazywać ważne informacje. Wyznawcy "New Age" twierdzą, że duch jest "Zesłanym Mistrzem", który prawdopodobnie osiągnął najwyższy poziom duchowej świadomości i stał się przewodnikiem w duchowej ewolucji człowieka. Praktyk jest zapewne więcej.
Krótko ujmując tę sprawę: człowiek może zostać w taki sposób opętanym. Nie twierdzę że nie jest możliwy kontakt z jakąś wyższą istotą duchową ale nie w taki sposób. Duchy należy odbierać jako rozumne. Człowiek też ma w sobie ducha - duszę.
Nie twierdzę że nie ma w tych wypowiedziach żadnej prawdy. Trzeba jednak do tego podejść z dystansem i moim zdaniem zaprzestać wywoływania duchów.
W filozofii od dawna stwierdzono niemożliwość empirycznego poznania wielu spraw duchowych. W każdej kulturze można znaleźć silne przekonanie w jakąś formę istnienia "Po Smierci". Swiat duchów jest różnie przedstawiany i różnie opisywany. Trzeba by tu podejść indywidualnie do każdej religi. W każdej religi wielkie znaczenie ma ludzkie postępowanie które skutkuje po śmierci i decyduje o przyszłości duszy.
Zatem - z duchami mamy niewielki kontakt. Są one jednak rzeczywistością która jest pośród nas. Duch i świat duchowy jest czymś nieznanym dla ludzi. Wielu z nas miało kontakt z duchem, były to jednak zazwyczaj kontakty sporadyczne.
Warto wspomnieć o tym iż szczególnie wielki kontakt z duchami i światem duchowym mają ludzie najbardziej uduchowieni czyli: Ci co najwięcej się modlą i medytują. Oni w tej kwestii są najbardziej obeznani
Historia od Matii@wp.pl
Nawiedzony dom
Dawno temu w mieście o nazwie Turki stał nawiedzony dom. Pewna dziewczyna o imieniu Ania była ciekawska, odważna. Miała hobby którym były duchy. o godzinie 22:30 Ania poszła do nawiedzonego domu. Droga była przez ciemny las oraz cmentarz. Ania poszła po koleżankę o imieniu Kasia. Nie była tak odważna jak Ania. Ania namówiła Kasię aby poszła z nią do nawiedzonego domu. Kasia zgodziła się. Dziewczyny szły przed siebie aż w końcu dotarły do lasu. Kasia rozglądała się do okoła aż w końcu zobaczyła mroczną postać która przemieszczała się między wysokimi drzewami, których konary zasłaniały niebo, przez co las był bardzo ciemny ponieważ nie docierały do niego promienie księżyca. ''Widziałaś?'' zapytała Kasia. "Co?" odpowiedziała Ania , "Tę mroczną postać" "Nie" powiedziała Ania. W końcu dotarły do mglistego cmentarza O NIE powiedziała Kasia. Gdy dotarły do cmentarza ujrzały pierzynę białej mgły unoszącą się nad ziemią. Nagle coś złapało Kasię mocnym uściskiem za brzuch. Kasia nie mogła złapać oddechu i ostatnimi siłami powiedziała Ani: ''Ania pomóż!'' Gdy Ania odwróciła się ujrzała Kasię i stojącą za nią mglistą postać. Ania zaczęła krzyczeć "Pomocy!!!" gdy mgła zniknęła nie było zjawy. Kasia złapała oddech i powiedziała patrz to ten dom !
CDN
Dawno temu w mieście o nazwie Turki stał nawiedzony dom. Pewna dziewczyna o imieniu Ania była ciekawska, odważna. Miała hobby którym były duchy. o godzinie 22:30 Ania poszła do nawiedzonego domu. Droga była przez ciemny las oraz cmentarz. Ania poszła po koleżankę o imieniu Kasia. Nie była tak odważna jak Ania. Ania namówiła Kasię aby poszła z nią do nawiedzonego domu. Kasia zgodziła się. Dziewczyny szły przed siebie aż w końcu dotarły do lasu. Kasia rozglądała się do okoła aż w końcu zobaczyła mroczną postać która przemieszczała się między wysokimi drzewami, których konary zasłaniały niebo, przez co las był bardzo ciemny ponieważ nie docierały do niego promienie księżyca. ''Widziałaś?'' zapytała Kasia. "Co?" odpowiedziała Ania , "Tę mroczną postać" "Nie" powiedziała Ania. W końcu dotarły do mglistego cmentarza O NIE powiedziała Kasia. Gdy dotarły do cmentarza ujrzały pierzynę białej mgły unoszącą się nad ziemią. Nagle coś złapało Kasię mocnym uściskiem za brzuch. Kasia nie mogła złapać oddechu i ostatnimi siłami powiedziała Ani: ''Ania pomóż!'' Gdy Ania odwróciła się ujrzała Kasię i stojącą za nią mglistą postać. Ania zaczęła krzyczeć "Pomocy!!!" gdy mgła zniknęła nie było zjawy. Kasia złapała oddech i powiedziała patrz to ten dom !
CDN
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)